Share Week 2016 — Zmotoryzowani, polecajcie swoich ulubieńców!

on Marzec 26, 2016

Share Week – cóż za ciekawy wymysł. Blogerzy pole­ca­ją blogerów, czyli zero obiek­ty­wiz­mu, liczą się „tylko” własne pref­er­enc­je. Sko­ro i ja ter­az też należę do tego grona, to czemu nie wziąć udzi­ału?

light-car-display-shop

Jako bloger moto­ryza­cyjny przez wielu z góry jestem spisany na straty. Dlaczego? Bo więk­szość blogerów moto­ryza­cją się nie intere­su­je. Dla nich liczy się „lifestyle”, wypowiadanie się na tem­at wszys­tkiego (choć połowa nie ma poję­cia o czym gada), i czy to, co mają na talerzu, ład­nie wyglą­da. Każdy ma swo­ją dzi­ałkę, cza­sem mniej a cza­sem bardziej obsz­erną. Muszę jed­nak przyz­nać, że niek­tórzy odwala­ją kawał dobrej robo­ty. To oni cieszą się ogrom­ną pop­u­larnoś­cią zarówno wśród blogerów, jak i osób spoza tego „towarzyst­wa”. Inaczej jest w przy­pad­ku nas, auto­ma­ni­aków. Ktoś tam wśród blogerów słyszał coś kiedyś o kimś piszą­cym o samo­chodach czy moto­cyk­lach, ale to nie jego brosz­ka, więc po co ma o tym czy­tać. Podob­nie reagu­ją dziesiąt­ki innych osób prowadzą­cych własne stron­ki. Ostate­cznie dochodzi do tego, że my, fani moto­ryza­cji, pozosta­je­my anon­i­ma­mi w tej całej „blo­gos­ferze”. Korzys­ta­jąc z okazji jaką jest Share Week 2016 chcę pokazać, że mimo „sta­nia w cie­niu”, wcale nie jesteśmy spec­jal­nie gor­si. Ok, ja jestem świeżakiem, który musi się jeszcze wiele nauczyć, jed­nak moje dwa typy doty­czące moto­ryza­cji są dowo­dem, że choć wśród blogerów jesteśmy niez­nani i nie spec­jal­nie się z nimi trzy­mamy (co należało­by zmienić), to niek­tórzy z nas także cieszą się pop­u­larnoś­cią, jakiej nieje­den „typowy” bloger może poza­z­droś­cić. Dobra, zaczy­namy.

Blogomotive

Blogomotive

Tu nie ma co za dużo gadać. To mój ulu­biony bloger moto­ryza­cyjny. Tyle śmiechu, ile mam przy czy­ta­niu jego postów mogłem zaświad­czyć chy­ba tylko pod­czas oglą­da­nia TopGear’a w składzie Clark­son, Ham­mond i May. Jego porów­na­nia i prze­myśle­nia są cza­sem zabójcze. Do tego nie pisze w sposób typowo infor­ma­cyjny jak te liczne nudne cza­sopis­ma, powiedzi­ałbym raczej, że jest opin­iotwór­czy. Najproś­ciej będzie, jeśli sami się przekona­cie — o, tutaj. Porusza różne tem­aty związane z samo­choda­mi, także z per­spek­ty­wy prze­cięt­nego zjadacza chle­ba. Naprawdę pole­cam, nieważne czy lubi­cie samo­chody czy nie. Na start może coś o motorekla­mach pod­czas Super Bowl 2016?

Klasyczny.com

Klasyczny.com

Przyz­nam, że gdy pow­stawały pier­wsze pomysły na mojego blo­ga, nie miałem jeszcze poję­cia, że coś takiego już ist­nieje. Dopiero od kilku miesię­cy mam świado­mość, że podob­na strona dzi­ała już od dłuższego cza­su. I wiecie co? Jest świet­na. Zaw­iera prak­ty­cznie wszys­tko to, co ja chci­ałem zawrzeć u siebie. Nie ma tam tylko samych artykułów o samo­chodach, zna­jdziecie tam giełdę, sklep, a nawet wypoży­czal­nię! Choć całość ma dosyć moc­no rozwinię­ty charak­ter infor­ma­cyjny, to strona nie jest nud­na, a artykuły są pisane w ciekawy sposób. Poza tym, jak sama nazwa wskazu­je, moty­wem prze­wod­nim są samo­chody klasy­czne (które kocham najbardziej). Cieszę się, że odkryłem tego blo­ga. Dzię­ki niemu wiem, co już zostało zro­bione, co ja mogę zro­bić inaczej, zrezyg­nowałem z kilku początkowych pomysłów, wymyśliłem inne, i będę starał się stworzyć coś nowego. Najbardziej jed­nak czekam na real­iza­cję mojego głównego celu, to będzie nowość, ale mniejsza o to. Z czystym sum­ie­niem mogę pole­cić każde­mu fanowi starych samo­chodów blog klasyczny.com, tak jak to już z resztą poczyniłem wiele razy wśród zna­jomych.

Blue Kangaroo

Blue Kangaroo

Moim trzec­im, a zarazem ostat­nim typem liczą­cym się do rankingu jest blog mojej dziew­czyny. Blue-kangaroo.pl. Nie, nie dlat­ego, że jest moją dziew­czyną – serio… Jasne, cieszę się, że może jej to pomoże, ale mój wybór padł z zupełnie innego powodu. Jestem stu­den­tem. Co to ma do tego? Otóż ona prowadzi blo­ga stu­denck­iego. Zna­cie jak­iś inny? Bo ja nie. Zna­jdziecie tam wiele rad doty­czą­cych spraw uczel­ni­anych, które naprawdę poma­ga­ją! Skąd to wiem? Wiem, bo jestem jej króliczkiem doświad­czal­nym… Cza­sem jest to męczące, ale efek­ty rzeczy­wiś­cie są! Czy to przy nauce języ­ka czy na jakieś cholerne kolok­wium, jej metody naprawdę skutku­ją. Wcześniej było tak: ja się uczę którąś godz­inę z rzę­du, a Ania malu­je, bo skończyła dawno temu. Ter­az przepaść już nie jest taka duża. Gdy opanu­ję jeszcze lep­szą orga­ni­za­cję cza­su, to może i ja dołączę do najlep­szych blogerów moto­ryza­cyjnych w Polsce. (A potem pod­bi­je świat! Ha ha ha! [złowieszczy śmiech])

mustang-garage-mirror-black-car

Inne?

I to by było na tyle. Wycz­er­pałem moje trzy typy dopuszczalne w Share Weeku 2016. Nieste­ty tylko 3. Są inne strony które mógłbym pole­cić, choć­by Pri­mo Cap­puc­ci­no która pisze o Włoszech. Super przy­datne jeśli wyjeżdża się do tego kra­ju – tak jak ja na obec­nym Eras­musie (ale mi tu dobrze ;) ). Do innych należy także MotoKiller, kole­jny blog moto­ryza­cyjny który lubię odwiedzać. Jest sporo stron, które są godne polece­nia, ale nie tylko ja biorę udzi­ał w tym Share Week’u, więc sprawdź­cie po pros­tu o czym piszą inni.

Sze­rok­iej dro­gi! I wpier­ać mi tu blo­gi moto­ryza­cyjne!