Jak ośmieszyć konkurentów?

on Maj 21, 2017

Kto choć trochę intere­su­je się tym wyś­cigiem wytrzy­małoś­ciowym wie, że niemiec­ki pro­du­cent samo­chodów ze Stuttgar­tu ma w nim swą długą his­torię i w pewnym stop­niu zawdz­ięcza swą renomę właśnie temu doroczne­mu wydarze­niu. Dziś Porsche jest niek­wes­t­ionowanym lid­erem na Cir­cuit de la Sarthe mając na swoim kon­cie aż 17 zwycięstw. Więcej niż jakakol­wiek inna mar­ka!

 

Ale jak to się wszystko zaczęło?

Otóż na samym początku był Hitler. Albo może pomińmy wkład Porsche w nazis­tows­ki reżim. Prze­jdźmy zatem do Porsche 356, trzys­ta pięćdziesią­ty szósty pro­jekt Fer­dy­nan­da Porsche, a zarazem pier­wszy seryjnie pro­dukowany samochód pod tym szyl­dem, był budowany na bazie Volk­swa­ge­na Gar­busa. Wyko­rzysty­wał wiele częś­ci z tego masowo pro­dukowanego pojaz­du a równocześnie prze­jął cechy charak­terysty­czne z wcześniejszych pro­jek­tów, czyli Typu 64 i 114. Linia nad­wozia, początkowo alu­min­iowego a następ­nie stalowego, była opły­wowa i nadawała mu sportowego charak­teru. Samochód wyposażony był w czte­ro­cylindrowy sil­nik chłod­zony powi­etrzem zaadap­towany z Volk­swa­ge­na. Jed­nos­t­ka napę­dowa umieszc­zona była za tyl­ną osią i napędza­ła tylne koła.  Z cza­sem samochód przepro­jek­towano. Pozby­to się wielu „Vagowych” podze­społów, popraw­iono osią­gi i dopra­cow­ano szczegóły.

Pewnie chce­cie wiedzieć, jak samochód dostał się do Le Mans? Otóż pod­czas salonów samo­chodowych w Paryżu w 1950 roku, Charles Faroux, orga­ni­za­tor i dyrek­tor 24h wyś­cigu w Le Mans pod­szedł do Fer­dy­nan­da Porsche, starego zna­jomego sprzed cza­sów II WŚ, który także pokazy­wał się na sce­nie wyś­cigowej i zarazem był dzi­en­nikarzem moto­ryza­cyjnym (pewnie jed­nym z pier­wszych). Ostate­cznie przekon­ał Niem­ca do wys­taw­ienia kilku samo­chodów do rywal­iza­cji w 1951 roku. Ciekawe jak zaled­wie kil­ka lat po wojnie Niemiec­ki team był postrze­gany we Francji? Pewnie nie jeden miał ochotę przy­wal­ić im bagi­etką, pozostali najpraw­dopodob­niej przynieśli ze sobą białe fla­gi. Ale pomi­ja­jąc ten drob­ny szczegół prze­jdźmy do rzeczy istot­nych. Fer­dy­nand P. zgodz­ił się na udzi­ał w wyś­cigu. Powody były dwa. Samo­chody były świet­nie przy­go­towane i jak na tamte cza­sy mogły pochwal­ić się bard­zo dobry­mi osiąga­mi wśród podob­nych kon­strukcji.  Drugim powo­dem był brak pieniędzy na kam­panię reklam­ową, jed­nak biorąc udzi­ał w tak renomowanym wydarze­niu niemiec­ki pro­du­cent nie tylko mógł dowieść jakoś­ci swoich pojazdów przed potenc­jal­ny­mi klien­ta­mi, ale i zag­waran­tować sobie dar­mowy rozgłos w razie dobrych wyników. Czego chcieć więcej? Dwie piecze­nie na jed­nym ogniu.

 

Pierwsze sukcesy

Nowy konkurent był dla innych nie lada zaskocze­niem. Niewielu o nim słysza­ło i nie ma się czemu dzi­wić. Pier­wszy pro­jekt pow­stał w 1948, więc nawet nie 3 lata przed startem w swym pier­wszym wyś­cigu. Egzem­plarze, które wys­tar­towały nie były jed­nak stan­dar­d­owy­mi mod­e­la­mi. Nosiły nazwę 356 SL czyli Super Leicht co oznacza „Super Lekkie”. Rok później mer­cedes zaadap­tował ten akro­n­im dla swo­jego 300 SL. Pff, niczego sami nie potrafią wymyślić. Znacznie obniżona masa była wynikiem zas­tosowa­nia nad­wozia z alu­mini­um. W dodatku popraw­iono aero­dy­namikę samo­chodu wzglę­dem wer­sji seryjnej. Nieste­ty, z 3 sztuk, które wys­tar­towały w Le Mans tylko jed­na dotarła do mety. Tyle jed­nak wystar­czyło by zag­waran­tować nowej niemieck­iej fir­mie zwycięst­wo w swo­jej klasie, zwycięst­wo nad zespoła­mi biorą­cy­mi udzi­ał od lat. To był przełom. Szy­bko zdano sobie sprawę, że nie moż­na na tym zaprzes­tać. Rok później wys­tar­towały kole­jne 3 SLe, jed­nak zauważono, że i one mają swo­je granice.

 

Legenda

Kole­jnym samo­cho­dem a zarazem prawdzi­wym kamie­niem milowym dla Porsche był mod­el 550 Spy­der. Pier­wsze prawdzi­we Porsche zbu­dowane z myślą o wyś­ci­gach. Również w tym wypad­ku nad­wozie było alu­min­iowe, tyle że sil­nik umieszc­zony został cen­tral­nie. Wszyscy doskonale wiemy jaki wpływ ma to na właś­ci­woś­ci jezdne. Do tego całość nie ważyła nawet 550 kg! Z biegiem lat samochód miał coraz więk­szą moc i w swo­jej klasie nie miał sobie równych. Pojazd zdoby­wał sławę na całym świecie. Nawet obec­nie uznawany za ikonę James Dean, aktor i fan wyś­cigów posi­adał jeden egzem­plarz, którego pieszc­zotli­wie nazy­wał „Lit­tle Bas­tard”. Aktor zginął w drodze na wyś­cig właśnie w swoim Porsche. I co, trze­ba było go tak nazy­wać? Samo­chody też mają uczu­cia. W ogóle to samochód Deana uznawany był za przek­lę­ty, i to nie bezpod­stawnie, ale to mate­ri­ał na inny wpis.

1958 był ostat­nim rok­iem, w którym Porsche odniosło sukces w Le Mans. Po nim nastąpiła prz­er­wa mają­ca trwać do lat 60tych. Mod­elem, którym wtedy wys­tar­towano było Porsche 718 RSK. Samochód był tak dobry, że zag­waran­tował zespołowi trze­cie miejsce w klasy­fikacji gen­er­al­nej! W kole­jnych lat­ach był odświeżany i odnosił sukcesy w swoich kat­e­go­ri­ach pojem­noś­ciowych, przy czym w 1961 ukończył wyś­cig na 6 miejs­cu w klasy­fikacji gen­er­al­nej. Jed­nak lata świet­noś­ci tego samo­chodu miały się ku koń­cowi. Wtedy przyszła pora na następcę.

 

Plastikowe Porsche

Porsche 904 GTS. Boz­iu jakie to piękne. 550­ka i 718­ka oczy­wiś­cie też! Było to pier­wsze z tak zwanych „plas­tikowych Porsche” a to ze wzglę­du na, jak łat­wo się domyślić, nad­wozie z włók­na szk­lanego. Nad­wozie było osad­zone na sto­sunkowo niewielkim, ale moc­nym pod­woz­iu ze stali pra­sowanej. Pro­jekt był dosyć wyrafi­nowany. Samochód przys­tosowano do różnych sil­ników, które mon­towano zależnie od potrze­by. Budowanie takich samo­chodów było jed­nak dosyć kosz­towne co prowadz­iło do licznych sprzeczek między bezkom­pro­misowym Fer­di­nan­dem Piechem wyda­ją­cym for­tunę na nowe pro­jek­ty a Fer­dy­nan­dem Porsche. Po roku 1969, w którym pojazd wys­taw­iony przez niemiec­ki zespół prze­grał z powodu prob­lemów tech­nicznych o 80m z niesamow­itym For­dem GT40, Piech przekon­ał Fer­ryego Porsche do zbu­dowa­nia jeszcze jed­nego samo­chodu do 24h wyś­cigu w Le Mans. Najpraw­dopodob­niej sknerusa przekon­ał argu­ment o opłace­niu pro­jek­tu z włas­nej kieszeni przez samego Piecha. Tak ruszył pro­jekt 917.

 

Miażdżąca przewaga

Samochód był naprawdę rewolucyjny. 917­ki miały, że tak to nazwę, akty­wnie dzi­ała­jące, zmieni­a­jące ustaw­ie­nie pod­czas jazdy „spo­jlery” pozwala­jące na jeszcze szyb­sze poko­nanie zakrętów. Dopra­cow­anie tego samo­chodu i dwaj wybit­ni kierow­cy, Richard Attwood i Hans Her­man, umożli­wiło wywal­cze­nie pier­wszego miejs­ca w 24h wyś­cigu Le Mans w 1970 roku. Rok później samochód zdołał ukończyć wyś­cig z przewagą dwóch okrążeń! Każ­da oso­ba oglą­da­ją­ca cza­sem wyś­ci­gi wie, że tam liczą się ułam­ki sekund a pełne sekundy to już ogrom­na przepaść, a tu pełne 2 okrąże­nie po pon­ad 13 km każde! Samochód ustanow­ił reko­rd prze­bytego dys­tan­su (3350 mil) i śred­niej pręd­koś­ci (148 mph), który został pobity dopiero w 2010 roku! Tak twierdzą inter­ne­ty. Prag­nę pod­kreślić, że owa 917 jechała w barwach Mar­ti­ni. Widzi­cie co odpowied­nie pali­wo potrafi zdzi­ałać?

Nieste­ty, w kole­jnych lat­ach wprowad­zono lim­it pojem­noś­ciowy wynoszą­cy 3.0l. Porsche zde­cy­dowało się na prz­er­wę do 1974 roku, by przys­tosować 911 do ówczes­nych wymogów. Prze­r­o­biono 911kę Car­rera RSR, do której włożono 2,1 litrową jed­nos­tkę napę­dową wyposażoną w turbinę. To poz­woliło im star­tować w kat­e­gorii Sport 3000. Samochód prze­r­o­biony pod okiem Nor­ber­ta Singera dojechał jako dru­gi w klasy­fikacji gen­er­al­nej, tuż po Matrze. W kole­jnym roku Porsche nie wzięło udzi­ału w wyś­cigu, co nam wyszło na dobre, gdyż postanow­ili przy­go­tować 911 Tur­bo do pro­dukcji seryjnej.

 

Powrót z emerytury

Niem­cy jed­nak nie odpuś­cili. Zapro­jek­towano mod­ele 935 i 936 które zapewniły im dom­i­nację w sportach motorowych w lat­ach 70tych. Z cza­sem wprowad­zono także moc­no zmody­fikowane Porsche 924 oznac­zone jako Car­rera GT. Tony Dron, jeden z ówczes­nych kierow­ców w Le Mans uznał je za jedne z najlepiej prowadzą­cych się samo­chodów w jego życiu. Nie były one jed­nak w stanie wygrać całego wyś­cigu a zaled­wie zapewnić zwycięst­wo w swo­jej klasie. W 1981 roku nowym dyrek­torem naczel­nym Porsche stał się Peter Schutz. Był zain­tere­sowany wyłącznie całkow­itym zwycięst­wem w tym sławnym wyś­cigu, czego 924­ka nie mogła zapewnić. Na skutek tego Doszło do czegoś już praw­ie sza­lonego. Z muzeum wyciąg­nię­to Porsche 936 Spy­der, które tri­um­fowało pięć i sześć lat wcześniej, zamon­towano nowy sil­nik zapro­jek­towany do serii wyś­cigów Indi­anapo­lis w Ameryce i wprowad­zono drob­ne popraw­ki aero­dy­nam­iczne. I ku wielkiemu zaskocze­niu, samochód dojechał pier­wszy wygry­wa­jąc 24h wyś­cig Le Mans w 1981 roku!

 

Dawid wśród Goliatów

W tym samym roku, za kierown­icą pro­to­ty­powej 944­ki zasi­adł leg­en­darny kierow­ca wyś­cigowy, raj­dowy i testowy Porsche — Wal­ter Röhrl. Samochód dotarł na siód­mym miejs­cu, otoc­zony samo­choda­mi super­sportowy­mi stwor­zony­mi prak­ty­cznie do jed­nego celu, wygra­nia wyś­cigu. Co za śmieszek. Wyda­jesz praw­dopodob­nie mil­iony by stworzyć wóz mogą­cy wygrać wyś­cig, a tu odrzu­cony i popraw­iony kon­cept sportowego Volk­swa­ge­na zna­j­du­je się w czołów­ce staw­ki. Do tego zespół zdobył spec­jal­ną nagrodę za najkrót­szy postój w Pit-Stop‘ie. Ale nic w tym dzi­wnego. Pre­cyzyjni Niem­cy. Włoscy kierow­cy pod­czas pos­to­jów pewnie wychodzili na kawę. Co ciekawe i nieco absurdalne, niemiec­ki kierow­ca po ukończe­niu wyś­cigu zrzu­cił kom­bine­zon, wskoczył w nor­malne ciuchy i wsi­adł do włas­nego samo­chodu po czym pokon­ał dodatkowo dys­tans 400km w drodze do domu. Żelaz­na dupa, tyle powiem.

 

Jak upokorzyć rywali

W 1982, po wprowadze­niu Grupy C i kole­jnych reg­u­lacji doszło do czegoś wyjątkowego w his­torii całego moto­sportu. Wys­taw­ione przez Porsche 956­ki były tak dobre, że zajęły nie tylko pier­wsze, ale i drugie miejsce. A wiecie co skończyło na trzec­im? Dokład­nie, kole­jne Porsche 956! Pier­wsze 3 miejs­ca zajęte przez jeden mod­el! Dwa lata później wys­taw­iono wer­sję 956B. Również tym razem doszło do czegoś niesamowitego. Porsche nie tylko ukończyło wyś­cig na pier­wszym, drugim i trzec­im miejs­cu, ale zajęło jeszcze pięć kole­jnych miejsc w czołowej dziesiątce! Na pozy­cji 8. Dojechała Lan­cia LC2 a na 10. Lola T616. Już śpieszę z wyjaśnieni­a­mi! Lola to samochód spod skrzy­deł mazdy, zwycięz­ca klasy C2 w 84. roku.

Kole­jnym samo­cho­dem wal­czą­cym dla Porsche była 962­ka. Samochód, a jak­by inaczej, również odnosił wielkie sukcesy, i to nie tylko w Le Mans. W dodatku był tak dobry, że od momen­tu debi­u­tu w 1984 spoko­jnie mógł konkurować z pozostały­mi kon­strukc­ja­mi aż do połowy lat 90tych! Gdzie to do pomyśle­nia w obec­nych cza­sach! Oczy­wiś­cie niemieck­ie wozy nie zawsze kończyły na pier­wszym miejs­cu. Szczęśli­wa pas­sa skończyła się w 1988 roku, kiedy to Jaguar XJR9 zdobył tytuł zwycięz­cy. Przy sied­mi­olitrowym sil­niku V12 i 750 Koni­ach mechan­icznych w sum­ie nie ma się czemu dzi­wić. 962­ka jed­nak jeźdz­iła dalej, co praw­da nie pod szyl­dem mar­ki a w pry­wat­nych zespołach. W 1994 roku, po awari­ach w pojaz­dach fawory­tów samo­chody te zajęły 1 i 3 miejsce w klasy­fikacji gen­er­al­nej. Podob­no nikt się tego nie spodziewał. Taa, jasne.

W kole­jnych lat­ach samo­chody ze Stuttgar­tu miały prob­le­my odnieść zwycięst­wo na Cir­cuit de la Sarthe. Bol­id o nazwie TWR WSC-95 posi­adał pod­wozie Jaguara i sil­nik Porsche. Nieste­ty, nic z tego nie wyszło, no z wyjątkiem ciekawego samo­chodu. W 96tym N. Singer powró­cił do Le Mans z Porsche 911 GT1 wyposażonym w 6-cylindrowy sil­nik typu box­er z dwiema tur­bosprężarka­mi. Moc się­gała 600 KM. Nie wystar­czyło to na zdoby­cie pier­wszego miejs­ca. „Prosi­a­ki” musi­ały zad­owolić się drugą i trze­cią pozy­cją na podi­um. Kole­j­na wer­s­ja z oznacze­niem EVO rok później nie zdołała nawet dotrzeć do mety. Lip­ton. Po takich sukce­sach musi­ał być to ład­ny policzek dla Niem­ców.

W 1998 roku, na 50. rocznicę pow­sta­nia firmy Porsche wys­taw­iło kom­plet­nie zmod­ern­i­zowany samochód 911 GT1. Nad­wozie było wyko­nane w całoś­ci z włók­na węglowego a sil­nik umieszc­zony cen­tral­nie został zmody­fikowany. Ten wspani­ały i nowoczes­ny samochód zag­waran­tował niemieck­iej marce szes­naste zwycięst­wo w dwudziestocztero­godzin­nym wyś­cigu Le Mans. Po tym wydarze­niu Porsche udało się na zasłużoną prz­er­wę i przes­tało się ści­gać na fran­cuskim torze.

 

Powrót mistrza

Niedawno temu, po szes­nas­to­let­niej prz­er­wie Niemiec­ka leg­en­da wró­ciła do Le Mans…  i dała ciała. Nowoczes­na hybry­da 919 ukończyła wyś­cig na 11 miejs­cu. Zwycięst­wo odniósł zespół Audi, który w ostat­nich lat­ach stał się niek­wes­t­ionowanym mis­trzem zdoby­wa­jąc od 2000 r. trzy­nas­tokrot­nie pier­wsze miejsce, z wyjątkiem roku 2003 i 2009. Ale jak moż­na było się spodziewać, kon­struk­torzy Porsche wró­cili do desek kreślars­kich, wprowadzili parę poprawek i rok później skopali tyłek zarozu­mi­ałym kuzynom. By wiado­mość stała się jeszcze wyraźniejsza powtórzyli wyczyn w roku 2016. Na nieszczęś­cie Audi także Toy­ota, jeszcze niedawno temu główny konkurent, postanow­iła wcis­nąć się między niemieck­ie zespoły kończąc wyś­cig na drugim miejs­cu.

Jestem naprawdę ciekaw jak wypad­nie rok 2017. Czy Stuttgartczy­cy znów pokażą swo­ją wyżs­zość? Zobaczymy. Jak dla mnie jest to naprawdę ciekawy wyś­cig, w szczegól­noś­ci, ter­az gdy wgłębiłem się w jego his­torię. Prawdę mówiąc nie potrafię już usiedzieć na tyłku, tak dużo cza­su zajęło mi napisanie tego tek­stu. Żału­ję jedynie, że ter­az na więk­szoś­ci torów może­my obser­wować nowoczesne samo­chody ksz­tałtem przy­pom­i­na­jące bardziej jakieś śliz­gacze z gwiezd­nych wojen, a nie piękne samo­chody jak za dawnych cza­sów. Może powin­ni pomyśleć nad klasą „Retro”? W porów­na­niu do klasy his­to­rycznej jeźdz­iły­by w niej proste aczkol­wiek nowoczesne samo­chody, naw­iązu­jące do pojazdów z min­ionych dekad. Kto by nie chci­ał zobaczyć jakiegoś pro­to­ty­pu old­schoolowo wyglą­da­jącego Fer­rari? No ja bym chci­ał. Ja to cza­sem mam genialne pomysły.

Dobra, idę się prze­jść. Mam nadzieję, że zain­tere­sowała Was his­to­ria udzi­ału jed­nej z moich ulu­bionych marek w dwudziestocztero­godzin­nym wyś­cigu w Le Mans. Do zobaczys­ka! I zachę­cam do komen­towa­nia! A najlepiej do pol­u­bi­enia fan­pagea!