Gwiezdne Wojny — Przebudzenie Mocy. Czyli jak dobry film może być słaby.

on Styczeń 16, 2016
Znalezione na schmoesknow.com

Znalezione na schmoesknow.com

 

Gwiezdne Wojny. Te dwa słowa wystar­cza­ją by u więk­szoś­ci, a w szczegól­noś­ci u mężczyzn, przy­wołać wspom­nienia z dziecińst­wa do których niezmiernie chęt­nie wracamy, nawet po tylu lat­ach. Stare częś­ci stały się nie tylko klasykiem gatunku, ale i całej kine­matografii. Pory­wa­ją­ca his­to­ria, super efek­ty jak na owe cza­sy i najza­je­bist­szy czarny charak­ter ever. Jak tego nie kochać?!

 

Prze­budze­nie Mocy” to tytuł siód­mej częś­ci Gwiezd­nych Wojen którą od blisko miesią­ca może­my oglą­dać w kinach. Jeśli fil­mu jeszcze nie widzi­ałeś, to zaprzes­tań czy­tanie na tym etapie, ponieważ zaraz pole­ci kil­ka spoil­erów.

 

SPOILER ALERT!

Znalezione na starwarsspoiler.com

Znalezione na starwarsspoiler.com

 

Wczo­raj w końcu miałem możli­wość pójś­cia do kina na okrzykniętą za “fenom­e­nal­ną”, najnowszą część leg­en­darnej sagi. I  jakie jest moje zdanie? Otóż, zaw­iodłem się. Jeśli należysz do więk­szoś­ci osób które pokochały ten film, pewnie będziesz chci­ał mnie zlinc­zować. Nie twierdzę, że film był zły, skąd, podobał mi się. Oceniłbym go na  bard­zo moc­ne 7/10, a nawet 7,5 (za napisy lecące pod kątem), co w mojej oso­bis­tej skali jest dosyć dobrą oceną. Ale może krok po kroku.

 

Zaczni­jmy od Kylo Rena, „och tak wielce zaje­bis­tego czarnego charak­teru” którym wszyscy się tak jara­ją. Ludzie, prze­cież to za przeprosze­niem cio­ta. Naprawdę się zaw­iodłem. Zde­cy­dowanie mogę stwierdz­ić, że najlepiej wyglą­da na kubku w kinie, bo nie da się z niego ściągnąć mas­ki. Nie dzi­wie się, że płacze co chwilę po kątach. Nie doras­ta Vaderowi do pięt. Pokazanie jego dziecin­nej paszczy już w pier­wszej częś­ci, i to tak wcześnie, całkowicie zniszczyło budowanie postaci. Jestem przeko­nany, że z każdym kole­jnym epi­zo­dem będzie on sil­niejszy, groźniejszy i w ogóle “hiper-super-wykok­sany”, ale pier­wsze wraże­nie zro­bił miz­erne, i dokład­nie tak będę go widzi­ał przez kole­jne dwie kon­tynu­acje tej serii, chy­ba, że twór­cy się naprawdę postara­ją (mam nadzieję). Jego his­to­ria i relac­je z rodzi­ca­mi w ogóle nie są takie porusza­jące jak niek­tórzy twierdzą. Wszys­tko jest oklepane, a nawet w pewnym stop­niu zerżnięte z innej try­logii która miała opowiadać o pow­sta­niu jed­nego z najwięk­szych, najbardziej prz­er­aża­ją­cych a zarazem naj­fa­jniejszych złoczyńców wszechświa­ta. Tak, mówię o tych Gwiezd­nych Woj­nach, które przez wielu fanów uznawane są za chłam, ale pomińmy ten szczegół. Na plusa zasługu­je miecz świ­etl­ny którym nieu­dol­nie wal­czył Kylo — pomysł wcale nie jest taki “śmieszny” jak się wydawał, oraz hełm, który mógł­by moc­no pobudzać naszą wyobraźnię, ale którego mroczność i wbu­dowany res­pi­ra­tor zostały wyko­rzys­tane tylko w małym stop­niu.

 

Znalezione na mashable.com

Znalezione na mashable.com

 

Prze­chodząc do fabuły i samego fil­mu też nie było rewelacji. Moty­wy znów się pow­tarza­ły, jak­bym wylą­dował w jakiejś cholernej pętli. Najwięk­sza różni­ca pole­gała w dynam­ice. Wszys­tko w filmie dzi­ało się dużo szy­b­ciej, akc­ja prak­ty­cznie nie spowal­ni­ała, napię­cie rosło z każdą min­utą. Tak mogło­by się wydawać. Brak chwili wytch­nienia nie poz­wolił mi się wczuć w jakąkol­wiek z nowych postaci. Chy­ba najbardziej pol­u­biłem pilota. Nawet “słod­ki” BB8 mnie trochę rozczarował. Bardziej przy­pom­i­nał mi robo-clow­na w ksz­tał­cie kul­ki niż następcę R2D2. Oczy­wiś­cie Han Solo i jego włochaty towarzysz podra­towali całość, ale oni ciężko na to zapra­cow­ali lata temu. Sami fil­mu jed­nak nie uniosą.

 

Nic mnie w tym filmie nie powal­iło na nogi. Sce­ny w których Kylo próbu­je wyciągnąć z głównej bohater­ki infor­ma­c­je, pod­czas gdy ona jest przyp­ię­ta do “stołu” są śmieszne. I to w negaty­wnym tego słowa znacze­niu. Nie będę już wspom­i­nał nawet o skopa­niu tył­ka następ­cy Sithów przez nas­to­latkę, która poczuła moc po tym jak przez pół min­u­ty, odd­y­cha­jąc spoko­jnie, tuż nad przepaś­cią, w pozy­cji obron­nej, opier­ała się sto­jące­mu spoko­jnie piz­du­siowi, który chci­ał stać się potężny niczym Vad­er, i dlat­ego zaofer­ował “szkole­nie” potenc­jal­nej konkurentce która już kil­ka dni po “prze­budze­niu” odz­nacza­ła się więk­szą mocą niż on sam. Super, naprawdę super. Dobrze, że nie czy­tałem kto dokład­nie napisał sce­nar­iusz, bo bym go przek­lął na wie­ki.

 

Świet­nym pomysłem była nato­mi­ast Gwiaz­da Śmier­ci 3.0. Oczy­wiś­cie po raz kole­jny schrzan­iono motyw, bo i jej potenc­jału nie wyko­rzys­tano w 100%. Dlaczego? Jeśli to czy­tasz, to domyślam się, że widzi­ałeś film. Powiedz mi więc, czy zabo­lało Cię zniszcze­nie plan­et Repub­li­ki? Czy naprawdę zmroz­iło Ci krew w żyłach na myśl jakiego okru­cieńst­wa dop­uś­cili się antag­o­niś­ci tak, jak było to u mnie gdy pier­wszy raz widzi­ałem jak Aldaran zosta­je zniszc­zona za pomocą Gwiazdy Śmier­ci? Czy raczej przeszło Ci przez głowę coś w sty­lu “Łoj, ale pizło. No dobra, co dalej?” Bo u mnie właśnie takie odczu­cia wzbudz­iła ta sce­na. W starej częś­ci całoś­ci towarzyszyło cier­pi­e­nie Lei, a tutaj? “Hmm, Rebe­lian­ci ucier­pią gdy nie będzie wspar­cia ze strony Repub­li­ki. Zniszczmy ich. — Ok. [Bum.]”. Ale żeby tego było mało. Plan­e­ty zosta­ją rozwalone w drob­ny mak, i co dzieje się dalej? NIC! “No, już po plan­e­tach, nie czeka­jmy aż całość wybrz­mi, prze­jdźmy szy­bko do wid­owiskowej sce­ny z X-winga­mi w której Rebe­lian­ci odniosą hero­iczne zwycięst­wo”. CO Z TEGO, ŻE WŁAŚNIE ZABITO MILIONY ISTOT!!! No zli­tu­j­cie się… Wystar­czyło dokrę­cić 30 sekund mate­ri­ału bez efek­tów spec­jal­nych i poz­wolić wszys­tkim trochę nad tym pomyśleć. Ale co tam, ja się nie znam, i wcale nie liczyłem na to, że będzie to najlep­szy film Sci-Fi  nakrę­cony od “Powro­tu Jedi”.

 

Znalezione na bgr.com

Znalezione na bgr.com

 

Mógłbym jeszcze trochę ponarzekać na kil­ka rzeczy, jak np. nieu­dol­ną imi­tację Adol­fa H. przez jakiegoś młodocianego typ­ka który był dowód­cą wszys­t­kich Stormtroop­erów, ale odpuszczę sobie już dal­szych negaty­wnych komen­tarzy na dziś. Pod­sumowu­jąc mogę stwierdz­ić kil­ka rzeczy:

  1. Nie twierdzę, że film jest zły, wręcz prze­ci­wnie.
  2. Efek­ty spec­jalne były na naprawdę wybit­nie dobrym poziomie a “poś­ci­gi” to już w ogóle mis­tr­zost­wo.
  3. Fabuła nie powalała (ale może to tylko roz­bieg do prawdzi­wie epic­kich wydarzeń w kole­jnych częś­ci­ach?)
  4. To, co dla mnie naj­gorsze. Nie wyko­rzys­tano w pełni potenc­jału wielu scen ( a prze­cież mogło być tak cud­nie…)
  5. Film, a w szczegól­noś­ci sce­na na moś­cie z Hanem Solo, był strasznie przewidy­wal­ny. Mimo tego jeszcze raz przyz­na­ję mu moc­ne 7/7,5 na 10.

A ter­az przed końcem kil­ka przy­puszczeń. Mam dzi­wne wraże­nie, że głów­na bohater­ka jest córką Luke’a, a Snoke, ten wiel­ki z holo­gra­mu, będzie pewnie wielkoś­ci mis­trza Yody. Ale o tym się jeszcze przekon­amy. Ja niecier­pli­wie czekam na efek­ty “zakończenia szkole­nia” Kylo Rena, może cho­ci­aż trochę zys­ka.

 

Darth Vader

 

A co Wy o tym myśli­cie? Może Wasza opinia jest dokład­nym prze­ci­wieńst­wem mojej? I czy macie już jakieś przy­puszczenia odnośnie głównej bohater­ki lub wydarzeń w kole­jnych częś­ci­ach? Jeśli tak, to podziel­cie się reflek­s­ja­mi ;)

Poz­draw­iam serdecznie, niech moc będzie z Wami!