Fornasari — Nawet Włosi potrafią spieprzyć samochód.

on Marzec 31, 2016

Ogól­nie dzisiejszy tem­at miał doty­czyć czegoś zupełnie innego. Jed­nak „dzię­ki” zna­jomemu natrafiłem na trop pewnej mar­ki zwanej For­nasari. Prawdę mówiąc, nie bard­zo się z tego cieszę. Zaraz zobaczy­cie dlaczego, ale najpierw przy­bliżę Wam nieco his­torię owej firmy.

Fornasari RR99

Nie daj­cie się zmylić, starałem się wybrać zdję­cie przez które nie straci­cie wzroku, i samochód z tej per­spek­ty­wy jest do prze­jś­cia.

Bajka o powstaniu Fornasari

Był sobie kiedyś pewien ojciec. Nazy­wał się Gigi For­nasari. Mimo zabawnego imienia, był doświad­c­zonym kierow­cą wyś­cigowym w lat­ach pięćdziesią­tych. Jeźdz­ił między inny­mi dla Alfy oraz Maserati. Ten oto ojciec, jak sama nazwa wskazu­je, miał dziecko, a na imię było mu Giuseppe (piz­za Ital­iana). Mały Pepe zarażony pasją ojca po wielu lat­ach postanow­ił związać swo­je życie z moto­ryza­cją. Pier­wsze więk­sze pode­jś­cia poczynione przez młodego For­nasari pole­gało na prze­r­o­bi­e­niu sprowad­zonej Corvet­ty do celów wyś­cigowych. Było to na początku lat 90-tych. Nieste­ty, z pomocą przy­jaciół udało mu się w 1999 roku założyć fir­mę pro­duku­jącą samo­chody. Duże sil­ni­ki o ogrom­nej mocy, duże nad­wozie, duże ceny, mało włoskiej duszy, i niesamowicie wyrafi­nowana nazwa – For­nasari. To przepis na jedne z naj­paskud­niejszych aut na świecie. Nawet wśród SUWów nazwałbym to szczytem bezguś­cia.

Znalezione na www.italiaspeed.com - Tak to wygląda. Choć ten ze zdjęcia nie do końca prawdziwy ;)

Znalezione na www.italiaspeed.com — Tak to wyglą­da. Choć ten ze zdję­cia nie do koń­ca prawdzi­wy ;)

Fornasari RR450

Osią­gi robią wraże­nie. Sil­nik Chevro­le­ta o mocy 450KM, przyśpiesze­nie od 0–100 w zaled­wie 4,5 sekundy i pręd­kość maksy­mal­na 280km/h. To prawdzi­wy potwór. Jed­nak na tym zale­ty się kończą. Poza tym grono odbior­ców jest raczej dosyć małe - trze­ba być niewidomym i mieszkać gdzieś na pustyni żeby kupić ten samochód. Wyglą­da jak­by 8 pro­jek­tan­tów pra­cow­ało nad nim naraz. Tyle, że zaczy­nali w różnych miejs­cach o tym samym cza­sie i mieli zróżni­cow­ane wyty­czne. Od samo­chodu sportowego, przez terenowy aż po pojazd luk­su­sowy. Ale to jeszcze nie koniec.

Fornasari RR600

Fornasari RR600

Tak, to prak­ty­cznie niezmieniony samochód z jeszcze paskud­niejszym ryjem. Pewnie pomyśleli „Porsche Cayenne ma ogromne wlo­ty z przo­du, to my też takie mach­niemy, a co!”. Włoch odpowiedzial­ny za to pewnie wyp­ił za dużo wina do obiadu. Popraw­ie nato­mi­ast uległy osią­gi. Sil­nik wycią­ga bowiem 600 koni mechan­icznych. To aż 150 więcej niż poprzed­nik. Mimo tego, pręd­kość maksy­mal­na się nie zmieniła, jedynie przyśpiesze­nie się popraw­iło. Nowy czas potrzeb­ny do osiąg­nię­cia set­ki spadł do 4,2 sekundy. Ostate­cznie muszę stwierdz­ić, że nawet Cayenne jest naprawdę ład­ny w porów­na­niu z tym. To chy­ba służy do straszenia dzieci. Ale mniejsza o to.

Fornasari RR650

Fornasari RR650

Tak, po raz 3 sprzeda­ją nam prak­ty­cznie to samo auto. Tak samo paskud­na linia bocz­na, tak samo okrop­ny tył, tak samo spierdzielony przód. Jedyne co popraw­ili to… osią­gi. No któż by się spodziewał. Przyśpiesze­nie spadło o kole­jne cztery dziesiąte sekundy schodząc tym samym do imponu­ją­cych (tym bardziej na SUVa) 3,8 sekund. Ale wygląd? No jak moż­na? Kogo oni pytali o zdanie? Chy­ba naprawdę niewidomych — choć pewnie nie dali im dotknąć pojaz­du, inaczej by tego nigdy nie wypuś­cili. A może pytali rodz­iców i zna­jomych? Ci nie chcieli ich zranić i przy­taki­wali głową „tak, ładne, piękne”? Tak, tak musi­ało być, to na pewno to. Bo nie wierzę, że jak­iś Włoch o zdrowym rozsąd­ku dop­uś­cił­by do czegoś takiego. Ale, uwa­ga uwa­ga, to też jeszcze nie koniec.

Fornasari RR99

Fornasari RR99

No nie, ja już nie mogę. W Kor­ei i Chi­nach dawno zaczęli pro­dukować ład­niejsze samochody/kopie innych samo­chodów! Okropieńst­wo… Ktoś w fir­mie chy­ba w końcu zauważył, że ich poprzed­ni mod­el był wyjątkowo brzy­d­ki, więc postanow­ił wziąć coś od „konkurencji” cieszącej się ogrom­ną sławą. Dosłown­ie. Poz­na­je­cie tylne lampy? Hmm… Jakoś takoś przy­pom­i­na­ją mi Lam­borgh­i­ni Mur­ciela­go, ale nie wiem dlaczego. Może przez kolor? A przód? Nie, pewnie tylko mi się wyda­je. Te lampy i mas­ka na pewno nie są wzorowane na Astonie Mar­tinie DBS, ani na żad­nym innym. Prze­cież to Włosi, oni robią najpiękniejsze samo­chody. A może coś się zmieniło? Przyjrzyjmy się kole­jnej furze.

Znalezione na www.digitalcorvettes.com

Znalezione na www.digitalcorvettes.com

Fornasari LeMans

Ten samochód bazu­je na wyś­cigowym Call­away LeMans. Pręd­kość maks. 300km/h. Sil­nik o pojem­noś­ci 5.7l i o mocy 450KM. Spalanie w grani­cach dwóch śred­nich kra­jowych. Całość przy­pom­i­na TVRa Griffith’a zmik­sowanego z Corvet­tą C4. Zero ory­gi­nal­noś­ci, zero. Nawet porząd­nie tej Corvet­ty nie prze­r­o­bili. Maka­ro­niarze się chy­ba wypalili.

Zawsze miałem Włochów za ludzi z odpowied­nim wyczu­ciem w dziedzinie moto­ryza­cji, jed­nak jak widać na powyższych przykładach, cza­sem ist­nieją wyjąt­ki. Jedyną oznaką gus­tu jest pro­jekt old­schoolowego samo­chodu sportowego, oraz samochód terenowy stwor­zony do pokony­wa­nia wydm z zawrot­ny­mi pręd­koś­ci­a­mi. Jeśli fir­ma ma w dal­szym ciągu zami­ar pro­dukować luk­su­sowe, sportowe SUVy bez ABSu, powin­ni zwró­cić się do Pini­fariny albo Zaga­to o jak­iś ład­ny pro­jekt. Tak brz­mi moja rada.

Sze­rok­iej dro­gi! I żebyś­cie tych “samo­chodów” nigdy nie musieli oglą­dać na własne oczy.