12 samochodów Coupe, które mogły być lepsze, ale ktoś pomylił napęd cz.1/3

on Czerwiec 6, 2017

Dlaczego? Pytam się, dlaczego? Kole­jny raz przechadza­łem się słoneczny­mi uliczka­mi Saler­no i natknąłem się na piękne coupe, które do tego moż­na dostać jeszcze w dobrych cenach. Pier­wsza myśl: „Kurde, a może by tak jako dru­gi samochód?”. Dru­ga myśl: „Zapom­ni­ałem, przód napęd… Lip­ton”. Już tłu­maczę. Od dziec­ka aż po dziś dzień byłem zda­nia (i wciąż jestem), że samo­chody coupe nie mogą być dies­la­mi, muszą mieć 2/3 drzwi, cho­ci­aż nami­astkę wys­ta­jącego bagażni­ka i co najważniejsze, napęd na tyl­ną oś! W niek­tórych wypad­kach może być 4x4. Przy­go­towałem mały spis samo­chodów „sportowych”, które straciły sporo z powodu napę­du na niewłaś­ci­wą oś. Zapraszam do mojego zestaw­ienia!

Ok, nim zaczniemy należało­by wyjaśnić, jakie były kry­te­ria wyboru. Otóż wyłączyłem samo­chody, które w Europie, a tym bardziej na naszym rynku uzna­je­my raczej za niety­powe. Zna­jdziecie tu tylko mod­ele lub ich wer­sje, które fak­ty­cznie moż­na, bądź moż­na było, spotkać na co dzień w Polsce. Kole­jnym ważnym wyz­nacznikiem jest wiek. Wybrałem samo­chody, które pojaw­iły się w sprzedaży najpóźniej w 1995 i jed­ną nogą są już w kat­e­gorii young­timerów, albo goszczą tam już od jakiegoś cza­su. Wiem, że niek­tóre z nich wys­tępowały w wer­s­jach z napę­dem 4x4, jed­nak bazowe wer­sje miały wadę, o której jest ten tekst, dlat­ego zapom­n­imy dziś o tych pożą­danych wer­s­jach. Wszys­tko jasne? No to zaczni­jmy może od Włochów.

Fiat Coupé

Okres Pro­dukcji: 1993–2000. Masa włas­na: 1180 – 1320 kg. Pojem­ność: 1.8 – 2.0 litra. Moc sil­ni­ka: 131 — 220 KM. Przyśpiesze­nie 0 – 100: 9,2 – 6,5 sekundy. Pręd­kość maksy­mal­na: 205 – 250 km/h. Skrzy­nia biegów: 5 – 6 stop­niowy man­u­al. Licz­ba miejsc: 2+2. Rodzaj napę­du: zły.

Przyz­na­ję, nigdy nie byłem fanem tego samo­chodu. Coś mi w nim nie pasowało i oprócz tych paskud­nych wcięć nad koła­mi, które miały jego syl­wetce chy­ba nadać dynami­ki, nie potrafiłem ustal­ić co to takiego. Coś z jego tyłem jest chy­ba nie halo. Ale mniejsza o to. Samochód ewident­nie miał przód wzorowany na Fer­rari. Ok, może trze­ba nieco zmrużyć oczy, żeby to zobaczyć, ale tak jest. Przy­na­jm­niej według mnie. Samochód był swego cza­su dosyć pop­u­larny, ale nigdy nie był w stanie konkurować z cho­ci­aż­by BMW e36 jeśli chodzi o “fejm”. Beemką moż­na zarzu­cić dupą, polan­sić przed zna­jomy­mi, a Fiatem? No cóż. Samochód nie był zły, ale bez najm­niejszych wąt­pli­woś­ci mogę stwierdz­ić, że z napę­dem na tyl­ną oś zdobył­by znacznie więk­szą pop­u­larność niż fak­ty­cznie miało to miejsce, w szczegól­noś­ci wśród dzieci­aków, którzy świeżo ode­brali prawko. Dziś w Polsce cena takiego wozidła waha się zależnie od stanu i wer­sji sil­nikowej między 6000 – 11 000 zł. Poz­woliłem sobie na wyłącze­nie ze śred­niej paździerzy i wer­sji o moc­no wywin­dowanych cenach.

Prog­noza na przyszłość: Fiat Coupe z sil­nika­mi tur­bo ma dobre szanse na stanie się samo­cho­dem kul­towym i pożą­danym przez co jego cena nie powin­na spadać. Czy to dobra loka­ta? Może. Na wielkie zys­ki raczej nie mamy co liczyć.

Alfa Romeo GTV

Okres Pro­dukcji: 1995 – 2005. Masa włas­na: 1350 – 1470 kg. Pojem­ność: 1.8 – 3.2 litra. Moc sil­ni­ka: 144 – 240 KM. Przyśpiesze­nie 0 – 100: 9.2 – 6.3 sekundy. Pręd­kość maksy­mal­na: 210 – 255 km/h. Skrzy­nia biegów: 5–6 stop­niowy man­u­al. Licz­ba miejsc: 2+2. Rodzaj napę­du: niewłaś­ci­wy.

Mów­cie co chce­cie, ja kocham Alfy i uważam, że ta również jest pięk­na. Panowie z Pin­in­fariny nie zaw­iedli. Gdy patrzę na lin­ię nad­wozia wer­sji coupe, to serce zaraz zaczy­na wal­ić mi jak sza­lone. No ale nieste­ty. Prawdzi­wie sportowe jest tylko opakowanie. Jest to jeden z samo­chodów, który bezwzględ­nie powinien być wyposażony w napęd na tyl­ną oś! To było jego prawdzi­we przez­nacze­nie! Ale nie, ktoś musi­ał podążać durną modą robi­enia fajnych samo­chodów lip­ny­mi. Ale to nie na napędzie prob­lem się kończy. Trochę poczy­tałem i zauważyłem, że to właśnie w lat­ach 90-tych zaczęła się tworzyć reno­ma Alfy jako „Królowej lawet”. Wszys­tko zawdz­ięcza­ją tym wspani­ałym sil­nikom TwinSpark. Jeden z tych cud­ownych sil­ników drze­mał także pod maską naszej Alfy Romeo 147. Ten sil­nik nie tylko miał ład­nego buta, ale i gwaran­tował nieziem­ską przy­czep­ność samo­chodu! Uziemił go na dobre. Nawet mechan­i­cy nie imali się tego majster­sz­tyku. Dobra, koniec żali, wróćmy do GTV­ki. Jeśli kiedyś przyszła­by Wam do głowy myśl o kup­nie tego wozu, to albo zain­wes­t­u­j­cie w ory­gi­nal­ną wer­sję z topowy­mi sil­nika­mi 3.0 V6, albo 3.2 V6 zapro­jek­towany­mi przez Pana Bus­so. Jeśli nie macie na tyle drob­nych, to kup­cie coś z zep­su­tym sil­nikiem i włóż­cie mu inne ser­du­cho. Chy­ba, że lubi­cie niespodzian­ki, wtedy zostań­cie przy ory­gi­nale. Obec­nie ceny waha­ją się między 7000 a 14 000 zł za przyz­woite sztu­ki. W przy­pad­ku naj­moc­niejszych egzem­plarzy musimy liczyć się z ceną min­i­mum 30 tysię­cy zło­tych. I to ta optymisty­cz­na cena!

Prog­noza na przyszłość: Ładne egzem­plarze z fab­rycznie zamon­towaną V6-ką będą się ostro pięły w górę jeśli chodzi o wartość. Jest to bez dwóch zdań dobra inwest­y­c­ja. Jeśli chodzi o te zwykłe wer­sje sil­nikowe, to zejdzie jeszcze trochę cza­su nim zaczną nabier­ać na wartoś­ci, bo są to zwycza­jnie jeszcze dosyć „nowe” samo­chody. W tym wypad­ku wolałbym nabyć kabri­o­let, które­mu z resztą łatwiej wybaczyć napęd na przód.

VW Corrado

Okres Pro­dukcji: 1988 – 1995. Masa włas­na: 1115 – 1274 kg. Pojem­ność: 1.8 – 2.9 litra. Moc sil­ni­ka: 107 – 190 KM. Przyśpiesze­nie 0 – 100: 11,5 — 6,9 sekundy. Pręd­kość maksy­mal­na: 196 – 235 km/h. Skrzy­nia biegów: 5 stop­niowa man­u­al­na / 4 stop­niowa automaty­cz­na. Licz­ba miejsc: 4–5 Rodzaj napę­du: nieod­powied­ni.

Ter­az pewnie wielu VAG­ma­ni­aków wyciera ślinę w rękaw. Nie ma się co dzi­wić, to wciąż jeden z ład­niejszych Volk­swa­genów, który kiedykol­wiek pow­stał. Opowiem Wam krótką his­torię. Dawno, dawno temu (+/- 25 lat), za wielo­ma rzeka­mi, za wielo­ma góra­mi, ale jeszcze przed Sos­now­cem, leżało mias­to zwane Bytomiem. Tam, na jed­nym z osiedli, mój ojciec zaparkował swo­je nowe Cor­ra­do. Nie był świadom, że samochód spodobał się także miejs­cowym. Jed­ne­mu z nich spodobał się tak bard­zo, że mój ojciec po odwiedz­i­nach u teś­cia zas­tał tylko puste miejsce parkingowe. Koniec his­torii. Buch­nęli furę i tyleśmy ją widzieli. A szko­da. Co do samo­chodu, to tutaj nie mam tego uczu­cia, że przed­ni napęd jest jakimś WIELKIM grzechem (ogól­nie napęd przed­ni powinien być zakazany, ale sko­ro już jest). Oczy­wiś­cie, RWD spraw­iło­by, że samochód był­by znacznie ciekawszym, ale zwykłe wer­sje w ogóle tego nie potrze­bu­ją. Sprawa prezen­tu­je się zupełnie inaczej jeśli chodzi o mod­ele wyposażone w VR6-ki. Fani tych sil­ników wiedzą, że te jed­nos­t­ki są pewnego rodza­ju połącze­niem sil­ników rzę­dowych i wspani­ałych V-ałek. Zami­ast 2 głow­ic jak w „fałkach” mamy jed­ną, ale naprzemi­enne ustaw­ie­nie cylin­drów pod kątem 15 stop­ni umożli­wiło „skróce­nie”  sil­ni­ka, przez co (pozwól­cie, że to uproszczę) moż­na było wład­ować więcej mocy w mniejszą przestrzeń. Te samo­chody miały bard­zo silne pikawy, dzię­ki którym moż­na było je nazwać rasowy­mi samo­choda­mi sportowy­mi (jak na owe cza­sy). Gdy­by tylko odpowied­nie koła się krę­ciły! Przez ten cholerny napęd samochód wyda­je mi się być nieco ład­niejszym Golfem… Widzi­cie? Tak łat­wo spieprzyć dobrze zapowiada­jące się coupe. Obec­nie poniżej 10 000 zł w Polsce nie macie już czego szukać. No chy­ba, że jesteś­cie złotą rączką i potra­fi­cie doprowadz­ić wóz do dobrego stanu nie podróżu­jąc od mechani­ka do mechani­ka. Musi­cie się liczyć z wydatkiem 13 000 do 17 000 zł za przyz­woity egzem­plarz. Zdzi­wiło mnie jed­nak, że ktoś ofer­u­je na alle­gro Cor­ra­do VR6 z 2,8 litrowym sil­nikiem i mocą 174 KM, gdyż z tego co mi wiado­mo były one przez­nac­zone do sprzedaży za oceanem.

Prog­noza na przyszłość: Każ­da wer­s­ja nabiera już na wartoś­ci, jed­nak o ile port­fel na to poz­woli, to radzę zain­west­ować w te wyposażone w VR6-ki i ewen­tu­al­nie w tak zwane „G60” – sil­nik 1.8 wyposażony w kom­pre­sor (8,3 do set­ki, V-max 225 km/h – to już szarpie).

Audi Coupe

Okres Pro­dukcji: 1980 – 1996. Masa włas­na: 980 – 1320 kg. Pojem­ność: 1.6 – 2.3 litra. Moc sil­ni­ka: 75 – 230 KM. Przyśpiesze­nie 0 – 100: 13.7 – 5.9 sekundy. Pręd­kość maksy­mal­na: 161 – 246 km/h. Skrzy­nia biegów: 5 stop­niowy man­u­al / 3 stop­niowy automat (inne). Licz­ba miejsc: 4 — 5. Rodzaj napę­du: Bani­aty / Quat­tro

Tu sprawa jest nieco bardziej skom­p­likowana. Podane powyżej dane nie doty­czą jed­nej konkret­nej gen­er­acji tego samo­chodu, a aż trzech! A raczej dwóch. (Te po lewej doty­czą najsłab­szych wyników pier­wszej gen­er­acji, a te po prawej ostat­niej gen­er­acji) Pier­wsza z nich była zde­cy­dowanie najpiękniejsza i stanow­iła cud­owną bazę dla leg­endy sportu motorowego — Audi Quat­tro, star­tu­jącego w słyn­nej klasie B. Na przestrzeni lat wiele z wer­sji zostało wyposażonych w „audi­cows­ki” napęd quat­tro. Bez waha­nia moż­na zaryzykować stwierdze­nie, że Niem­cy robili jeden z najlep­szych, o ile nie najlep­szy napęd na cztery buty. Ale co z tego. Ostate­cznie zde­cy­dowana więk­szość wypuszc­zonych „kupetek” Audi miała napęd na przed­nią oś. Wiem, dru­ga i trze­cia wer­s­ja nie były spec­jal­nie piękne, ale sko­ro coś już nazy­wamy coupe, to niech to fak­ty­cznie kojarzy się z czymś sportowym. Prze­cież dużo nie potrze­ba. Te samo­chody, podob­nie jak Fiat Coupe, mogły wiele zyskać na innym napędzie, nieste­ty, i tu się nie udało. O ile pier­wsza wer­s­ja miała dobry PR ze wzglę­du na sukcesy mod­elu Quat­tro w WRC, o tyle późniejsze wer­sje były zwycza­jnie nudne. Gdy­bym ja miał zabier­ać się za kup­no jakiegoś mod­elu Audi 80, to zde­cy­dowałbym się tylko i wyłącznie na Quat­tro, albo na kabri­o­let. Innej opcji nie widzę. Kto jed­nak nie ma takiego Weltschmerzu jak ja, może od 6000 do 12 000 zł nabyć przyz­woity egzem­plarz. Za niewielką dopłatą trafi się też wer­s­ja Quat­tro.

Prog­noza na przyszłość: Nie ma co liczyć na szy­b­ki wzrost cen tych samo­chodów, ale jed­no jest pewne, tanieć też nie będą. W jakie wer­sje ewen­tu­al­nie inwest­ować raczej tłu­maczyć nie trze­ba. Zawsze stara­j­cie się o Quat­tro (tylko w przy­pad­ku pier­wszej gen­er­acji moż­na zro­bić wyjątek).

Podsumowanie

Dobra, czas na pod­sumowanie pier­wszej z trzech częś­ci tej krótkiej serii, w której widzieliśmy cztery mniej lub bardziej  ciekawe wozy, które mogły być zwycza­jnie lep­sze gdy­by krę­ciły się odpowied­nie koła. Zda­ję sobie sprawę, że takie rozwiązanie było wybier­ane zazwyczaj w celu zaoszczędzenia środ­ków finan­sowych (a cza­sem masy), ale czy firmy nie chci­ały budować samo­chodów z duszą, z charak­terem, samo­chodów, które trze­ba okiełz­nać, nad który­mi nie byle Mar­i­an mógł zapanować? Gdy­bym ja miał coś do powiedzenia, to napęd na przód był­by zarez­er­wowany dla samo­chodów typu hatch­back, sedanów itp. Nato­mi­ast wszys­tko co pojaw­iało­by się ofic­jal­nie jako coupe, odgórnie musi­ało­by mieć napęd na tyl­ną oś. BEZ WYJĄTKU! Może to tylko moje widzi mi się, ale kiedy widzę sportowy samochód o pięknej linii i sportowym charak­terze, to spodziewam się po nim, że będzie jak dzi­ki Mus­tang, którego trze­ba ujarzmić swoi­mi umiejęt­noś­ci­a­mi i to za każdym razem, gdy siądziemy za jego stera­mi! Tym­cza­sem pro­du­cen­ci samo­chodowi postanow­ili zro­bić to za nas pozbaw­ia­jąc poszczególne samo­chody „sportowe” swo­jej dzikiej natu­ry. Takie jest moje zdanie i jest naj­mo­jsze, i nikt go nie zmieni. Jeśli macie inne albo podob­ne odczu­cia, to proszę podziel­cie się swoi­mi reflek­s­ja­mi. Tak na koniec dodam tekst usłyszany kiedyś od pewnego Niem­ca na tem­at praw­idłowego napę­du w samo­chodzie (przepraszam kobi­ety, które to może czy­ta­ją) : Prawdzi­wy facet posuwa, a nie ciąg­nie!

I tym oto optymisty­cznym akcen­tem zgapi­amy for­mułkę z Top Geara i kończymy tekst! Poz­dro i zapraszam na kole­jną dawkę subiek­ty­wnego tek­stu już niebawem! 

PS. Nie zapom­ni­j­cie pola­jkować Fan­pagea Sav­ing Clas­sics! Bo Was zna­jdę po IP!